Pięć powodów, które pomagają wyjaśnić odpadnięcie Flamengo z Copa Libertadores

Rozmiar tekstu: A A A

„W ciągu 180 minut Flamengo miało niewiele okazji do zdobycia bramki”. Te słowa wypowiedział Alexander „Cacique” Medina, trener Estudiantes, który w nocy z czwartku na piątek uciszył Maracanã, wypełnioną przez 72 tysiące kibiców, eliminując aktualnego mistrza i faworyta do triumfu w rozgrywkach.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Co tłumaczy odpadnięcie zespołu, który pod względem technicznym przewyższał Argentyńczyków, a mimo to pożegnał się z Copa Libertadores jako niepokonany w regulaminowym czasie gry, przegrywając dopiero w rzutach karnych po dwóch bezbramkowych remisach? Oto pięć powodów, które pomagają zrozumieć rozstrzygnięcie półfinałowego dwumeczu.

POSTAWA W OBU SPOTKANIACH

Alexander Medina nie przesadził ze swoją oceną. W Argentynie Flamengo nie stworzyło ani jednej dogodnej okazji do zdobycia bramki, a na Maracanie miało zaledwie dwie szanse, gdy oba zespoły grały jeszcze w pełnych składach. Pierwsza pojawiła się w 23. minucie, gdy Emerson Royal oddał strzał z bliskiej odległości, ale piłka została zablokowana. Druga to uderzenie Pedro z ostrego kąta w 32. minucie, kiedy napastnik znalazł się sam na sam z Fernando Muslerą, lecz posłał piłkę obok bramki.

Przyjęcie taktyki polegającej na spowalnianiu gry w spotkaniu wyjazdowym miało pewne uzasadnienie, zwłaszcza przy założeniu, że Flamengo wykorzysta atut własnego stadionu. Plan ten stracił jednak sens, gdy w rewanżu na Maracanie zespół zamiast pilnie szukać gola, postawił na cierpliwość. Z czasem Rubro-Negro zaczęli odczuwać presję upływających minut, choć sami zrezygnowali z aktywnej gry przez 90 minut pierwszego spotkania w Argentynie.

PODZIELONE PRIORYTETY

Nie musi to oznaczać błędu, ale jest faktem. Podczas gdy Estudiantes oszczędziło całą podstawową jedenastkę w niedzielnym meczu i przegrało u siebie 1:2 z San Lorenzo w lidze argentyńskiej, tego samego dnia Flamengo wystawiło najmocniejszy skład i pokonało na wyjeździe Bahię 3:0 na stadionie Arena Fonte Nova.

Na Maracanie Argentyńczycy sprawiali wrażenie znacznie świeższych fizycznie. Nawet grając w osłabieniu, nie odczuwali zmęczenia, podczas gdy zawodnicy Flamengo prezentowali się poniżej swojego zwyczajowego poziomu intensywności.

Poświęcenie ligowych rozgrywek na rzecz Copa Libertadores miało jednak swoją cenę. Estudiantes przegrało z bezpośrednim rywalem i skomplikowało sobie sytuację w lidze krajowej. Zespół traci pięć punktów do Independiente, które zajmuje ósme, ostatnie miejsce premiowane awansem do fazy pucharowej w grupie A, a do końca pozostały trzy kolejki.

Z kolei zwycięstwo nad Bahią pozwoliło Flamengo utrzymać prowadzenie w Campeonato Brasileiro. Drużyna ma punkt przewagi nad Palmeiras, a do końca sezonu pozostało siedem spotkań.

ZMIANY W WYJŚCIOWYM SKŁADZIE

Nawiązując do meczu z Bahią, Flamengo zaprezentowało się na Arena Fonte Nova bardzo dobrze. W wyjściowym składzie znaleźli się Jorge Carrascal w roli ofensywnego pomocnika oraz Gonzalo Plata na prawym skrzydle. W spotkaniu z Estudiantes Leonardo Jardim zdecydował się jednak ponownie wystawić Lucasa Paquetę w miejsce Giorgiana de Arrascaety.

Wychowanek Rubro-Negro nie zaprezentował się dobrze w pierwszej połowie, ale po przerwie, gdy z boiska zszedł Erick Pulgar, zaczął grać lepiej, częściej włączając się do akcji z głębi pola.

Lucas Paquetá posłał świetne podanie do Gonzalo Platy, który w 82. minucie miał okazję do oddania strzału głową. Cztery minuty później sam Lucas Paquetá uderzył głową, a piłka przeleciała tuż obok słupka.

W pierwszej połowie pomocnik podejmował jednak kilka błędnych decyzji, przez co kibice zaczęli tracić do niego cierpliwość. Jednym z przykładów była nieudana próba założenia rywalowi „siatki” w środku pola, po której Argentyńczycy wyprowadzili kontratak.

ZMIANY W TRAKCIE MECZU

Estudiantes musiało grać w dziesiątkę od czwartej minuty drugiej połowy, gdy czerwoną kartkę otrzymał Baltasar Rodríguez. Tymczasem pierwsza zmiana w Flamengo nastąpiła dopiero w 63. minucie, kiedy na boisku pojawił się Giorgian de Arrascaeta. Następnie, w 81. minucie, Leonardo Jardim wprowadził Bruno Henrique, Gonzalo Platę i Ayrtona Lucasa.

Dopiero po tych zmianach Flamengo stworzyło swoje dwie okazje w drugiej połowie. Ostatnią roszadę trener przeprowadził w 88. minucie, wprowadzając Joaquína Freitasa.

Zastrzeżenia budził nie tylko moment przeprowadzenia zmian, lecz także same decyzje trenera. Kiedy Leonardo Jardim wprowadzał Giorgiana de Arrascaetę, Flamengo od 14 minut grało już z przewagą jednego zawodnika, a Estudiantes zdążyło wyraźnie cofnąć się do głębokiej defensywy po wykluczeniu Baltasara Rodrígueza. Zamiast zdjąć jednego z obrońców, trener zdecydował się na zmianę Jorge Carrascala. Zrezygnował z jednego z defensywnych pomocników dopiero w 81. minucie, gdy zmienił Erica Pulgara.

EMOCJE PODCZAS RZUTÓW KARNYCH

Po stronie Flamengo swoje jedenastki wykorzystali jedynie Giorgian de Arrascaeta i Léo Pereira. Leonardo Jardim słusznie zdecydował się wyznaczyć najlepszych wykonawców na sam początek serii, aby uniknąć sytuacji, w której któryś z nich nie zdążyłby podejść do piłki przed rozstrzygnięciem rywalizacji.

Jednak gdy Jorginho, uważany za jednego z najlepszych wykonawców rzutów karnych na świecie, nie wykorzystał swojej szansy, był to ogromny cios dla całej drużyny. Agustín Rossi natychmiast złapał się za głowę. Później swoje strzały źle wykonali również Lucas Paquetá i Bruno Henrique.

Szczególną uwagę zwraca sposób wykonania rzutu karnego przez Jorginho. Pomocnik zazwyczaj wykonuje krótki podskok, obserwując bramkarza. Gdy golkiper zdradza, w którą stronę zamierza się rzucić, Jorginho uderza w przeciwnym kierunku.

Tym razem jednak połączenie zmęczenia i nerwów sprawiło, że Jorginho nie zauważył, iż Fernando Muslera ustawił ciało w kierunku prawej strony bramki. Pomocnik uderzył właśnie tam, zamiast zmylić bramkarza i posłać piłkę w przeciwny róg.

iconautor: MentiX

icon 23.10.2026

icon08:43

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy