Pierwsze turbulencje Boto we Flamengo
Dyrektor techniczny Flamengo, José Boto przechodzi przez pierwsze turbulencje na stanowisku szefa Departamentu Piłki Nożnej. Jego praca zaczęła być kwestionowana wewnątrz klubu, a jedna z przeprowadzonych przez niego transakcji została anulowana z powodu nacisków wewnętrznych i oporu kibiców.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Flamengo zrezygnowało z pozyskania Mikey'a Johnstona z West Bromwich Albion. Zawodnik był wskazywany przez José Boto jako idealnie pasujący do stylu gry preferowanego przez trenera Filipe Luísa.
KONTEKST
Styl pracy José Boto już wcześniej powodował napięcia w klubie. Sposób, w jaki zarządził odejściem Gérsona, spotkał się z dezaprobatą ze strony kluczowych zawodników Flamengo.
Częste udzielanie wywiadów - zwłaszcza zagranicznym mediom - również wzbudziło niezadowolenie. Niektórzy uważają, że Portugalczyk zachłysnął się rozgłosem, jaki daje praca we Flamengo, i zaczął to wykorzystywać w przesadzony sposób.
W jednym z wywiadów dla włoskiej gazety zapytano go, którego z piłkarzy Juventusu chciałby widzieć we Flamengo - bez wahania wskazał na Dušana Vlahovicia, który w Fiorentinie posadził na ławce rezerwowych Pedro.
Kilka dni później wybuchła afera z udziałem członka Departamentu Piłki Nożnej i dziennikarza Mauro Cezara Pereiry. Po tym, jak Flamengo wydało oficjalne oświadczenie zaprzeczające informacjom dziennikarza, ten opublikował zrzuty ekranu rozmowy, ukrywając jednak tożsamość rozmówcy.
Treść rozmowy była niczym bomba - osoba z najwyższego szczebla Departamentu Piłki Nożnej miała powiedzieć, że chciałaby sprowadzić innego napastnika i że sprzedaż Pedro za 15 milionów euro byłaby akceptowalna. Choć uznano to za rozmowę prywatną, jej skutki były poważne.
Mimo że nazwisko nie zostało podane, José Boto znalazł się na celowniku - zwłaszcza piłkarzy, którzy podejrzewają, że to on był autorem tych słów. Prezydent Rubro-Negro, Luiz Eduardo Baptista, próbował załagodzić sytuację w Gávea, szczególnie w rozmowach z członkami rady klubu, i zapewnił, że nigdy nie rozmawiał z José Boto ani z nikim z Departamentu Piłki Nożnej o sprzedaży Pedro.
CO DALEJ?
Obecnie Boto koncentruje się na okienku transferowym. Mając do dyspozycji środki finansowe, jego zadaniem jest realne wzmocnienie składu, a nie tylko uzupełnienie kadry. W klubie panuje przekonanie, że jego praca będzie od teraz oceniana znacznie dokładniej.
Dodatkowo będzie musiał lepiej radzić sobie z niezadowoleniem niektórych piłkarzy, zwłaszcza tych, którzy negocjują przedłużenie kontraktu.