Pod presją Leonardo Jardim kończy pięć miesięcy w Flamengo i próbuje odbudować zaufanie zespołu

Rozmiar tekstu: A A A

W sobotę minęło dokładnie pięć miesięcy od debiutu Leonardo Jardima w roli trenera Flamengo. Początek był wymarzony. Już w pierwszym meczu Portugalczyk sięgnął po Campeonato Carioca, pokonując Fluminense w rzutach karnych. Później kibiców dodatkowo rozpalały zwycięstwa 2:0 z Cruzeiro na Maracanie, 3:0 z Botafogo na Nilton Santos czy 4:0 z Atlético Mineiro na Arena MRV, a także najlepszy bilans w fazie grupowej Copa Libertadores. Jednak w ostatnich tygodniach atmosfera zmieniła się diametralnie.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

I nie chodzi nawet o porażkę 0:3 z Palmeiras na Maracanie. Flamengo przez pierwsze 20 minut tego spotkania dominowało nad liderem Campeonato Brasileiro, zanim z boiska wyleciał Jorge Carrascal. To właśnie okres po mistrzostwach świata sprawił, że sytuacja zaczęła się komplikować. Wpadki z São Paulo i Internacionalem, które same znajdowały się w słabszej formie, a także rosnący dystans do lidera tabeli wywołały wśród kibiców coraz większe niezadowolenie z pracy Leonardo Jardima.

Statystyki Portugalczyka wciąż wyglądają bardzo dobrze: 71,2% zdobytych punktów, 18 zwycięstw, osiem remisów i zaledwie trzy porażki w 29 meczach, uwzględniając również sparingi podczas przerwy w rozgrywkach. Flamengo strzeliło 56 goli, czyli ponad dwa razy więcej, niż straciło, bo 24. Problem w tym, że dwa ostatnie występy zespołu były bardzo słabe. Do tego pojawiają się informacje o niezadowoleniu części piłkarzy z treningów oraz stylu gry preferowanego przez Leonardo Jardima.

Sam trener również nie otrzymał przed 1/8 finału Copa Libertadores oczekiwanych wzmocnień. Leonardo Jardim domagał się pilnego sprowadzenia pomocnika oraz prawego skrzydłowego, jednak transfery Thiago Almady i Luiza Henrique nie doszły do skutku w tym oknie. Portugalczyk będzie więc musiał poradzić sobie z obecnym składem i spróbować odbudować zaufanie zespołu.

Leonardo Jardim wróci na ławkę trenerską w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy Flamengo zmierzy się na Maracanie z Vitórią, z którą odpadło w Copa do Brasil. Pierwszy poważny kryzys Leonardo Jardima w ciągu pięciu miesięcy pracy sprawił, że część kibiców Rubro Negro zjednoczyła się w mediach społecznościowych, domagając się publicznych wyjaśnień zarówno od trenera, jak i dyrektora José Boto.

Zwycięstwo w Dniu Ojca jest niezwykle ważne nie tylko w kontekście walki o mistrzostwo Brazylii, ale również przed "najważniejszymi meczami sezonu", czyli dwumeczem z Cruzeiro w Copa Libertadores. Pierwsze spotkanie już w nocy ze środy na czwartek na Mineirão.

W przeciwieństwie do okresu przygotowawczego, gdy Leonardo Jardim miał przez dwa tygodnie zespół w Portugalii, ale bez dziewięciu zawodników przebywających na mistrzostwach świata oraz kontuzjowanego Léo Ortiza, tym razem przez 10 dni mógł pracować praktycznie z pełnym składem. Jedynym nieobecnym był Luiz Araújo, który kończy rehabilitację po urazie lewego kolana. Teraz nadszedł czas, by Leonardo Jardim udowodnił, że jego projekt nie wszedł w fazę regresu, albo przynajmniej pokazał, że Flamengo wciąż zmierza we właściwym kierunku.

iconautor: MentiX

icon 09.08.2026

icon17:56

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy