Proces grillowania Boto staje się coraz bardziej intensywny

Rozmiar tekstu: A A A

Negatywny odbiór wśród kibiców oraz wewnętrzna presja w Gávea, by Flamengo wycofało się z porozumienia z Mikeyem Johnstonem, spotęgowały w klubie wątpliwości wobec pracy José Boto. Interwencja prezydenta Luiza Eduardo Baptisty, który zablokował transfer Irlandczyka, symbolizuje najgorszy moment dyrektora technicznego, który przeżywa coraz większe napięcia w relacjach z wieloma zawodnikami.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Mimo świetnego pierwszego półrocza drużyny na boisku, narasta niezadowolenie z metod José Boto, które rzekomo psują atmosferę w codziennej pracy. Jego postawa spotyka się z krytyką ze strony działaczy, zawodników i pracowników. Ze swojej strony Portugalczyk również czuje frustrację, choć osoby z jego otoczenia uważają, że jego odejście na trzy dni przed otwarciem okna transferowego jest mało prawdopodobne.

José Boto został ogłoszony nowym dyrektorem 18 grudnia, w dniu objęcia stanowiska przez Luiza Eduardo Baptistę. Zatrudnienie dyrektora technicznego było jedną z jego obietnic wyborczych - miał przejąć odpowiedzialność za prowadzenie Departamentu Piłki Nożnej Flamengo.

– Powtarzam: nie będę ingerował w wybory dyrektora technicznego. Oczywiście ostateczna decyzja należy do mnie, ale bardziej skłaniam się ku wetowaniu niż samodzielnemu podejmowaniu decyzji – powiedział Luiz Eduardo Baptista podczas swojej jedynej konferencji prasowej po objęciu funkcji.

Prawie siedem miesięcy później prezydent po raz pierwszy bezpośrednio wkroczył w działania José Boto. Negatywna reakcja kibiców i presja wewnętrzna w związku z planowanym transferem Mikeya Johnstona, grającego w klubie z Championship, skłoniły Luiza Eduardo Baptistę do interwencji, by Flamengo anulowało porozumienie. Irlandzki skrzydłowy miał przylecieć do Rio de Janeiro we wtorek rano.

Inna decyzja Portugalczyka, która wywołała niezadowolenie w klubie, to negocjacje w sprawie darmowego odejścia Victora Hugo do Famalicão. Wewnętrzna presja doprowadziła do wstrzymania transakcji. Działacze i członkowie rady pytają, dlaczego Flamengo nie miałoby otrzymać żadnej rekompensaty finansowej za 21-letniego zawodnika, który ma jeszcze dwa lata kontraktu.

Te wydarzenia ujawniły niezadowolenie wpływowych osób w klubie z pracy dyrektora, ale nie po raz pierwszy José Boto staje się przedmiotem krytyki. Od samego początku zmaga się z trudnymi relacjami z piłkarzami, agentami i pracownikami. Mimo presji, Portugalczyk wciąż ma poparcie Luiza Eduardo Baptisty, ale nie cieszy się już takim prestiżem, jak na początku roku.

RELACJE Z ZAWODNIKAMI I AGENTAMI

Kryzys wewnętrzny we Flamengo nie rozpoczął się od próby transferu Mikeya Johnstona. W zeszłym tygodniu wyszły na jaw napięcia między klubem a Pedro. Informacja opublikowana przez Mauro Cezara Pereirę z UOL, że ktoś z Departamentu Piłki Nożnej był gotów sprzedać zawodnika za 15 mln euro, wywołała spore oburzenie w i poza Gávea.

Sposób prowadzenia sprawy nadwyrężył relacje z zawodnikiem i zirytował trenera Filipe Luísa, rodząc pytania o codzienną współpracę José Boto z drużyną.

Styl Portugalczyka w kontaktach z gwiazdami zespołu powoduje dyskomfort. W przypadku Pedro na początku roku jego agenci rozpoczęli rozmowy o przedłużeniu kontraktu. José Boto obiecał zająć się sprawą po powrocie zawodnika po kontuzji. Pedro wrócił w kwietniu, ale dyrektor do tej pory nie nawiązał kontaktu z jego przedstawicielami. Obecny kontrakt obowiązuje do końca 2027 roku.

Zgrzyt z Gérsonem również wywołał frustrację wśród części drużyny. W styczniowym oknie Flamengo odrzuciło ofertę 18 mln euro plus 6 mln euro w bonusach za pomocnika. Dzień później dyrektor generalny rosyjskiego klubu Zenit, Alexander Medvedev podczas spotkania online poinformował, że mogą podnieść ofertę do 20 mln euro plus 9 mln euro w bonusach.

Klub zapewnił wtedy Gérsona, że jeśli osobiście poprosi trenera Filipe Luísa o odejście, to transfer dojdzie do skutku. Zawodnik nie zgodził się na to, uznając, że decyzja należy do Flamengo. Wkrótce potem Gérson i jego ojciec/agent, Marcão przystali na propozycję nowego kontraktu z niższą klauzulą odstępnego (z 200 mln euro na 25 mln euro), w zamian za podwyżkę, która i tak była niższa niż zarobki oferowane w Rosji.

Tuż przed wyjazdem na Klubowe Mistrzostwa Świata do USA, gdy pojawiły się doniesienia, że Gérson porozumiał się z Zenitem, Flamengo wydało oficjalny komunikat, że "odejście jakiegokolwiek zawodnika będzie możliwe tylko po pełnym opłaceniu klauzuli wykupu i jeśli sam piłkarz będzie chciał odejść z klubu". Komunikat został odebrany jako aluzja do kapitana i wywołał dyskusję na grupie WhatsApp zespołu.

Kolejnym zawodnikiem, który nie jest zadowolony, jest Giorgian de Arrascaeta. Urugwajczyk, którego kontrakt obowiązuje do końca 2026 roku, wyraził chęć zakończenia kariery we Flamengo i na początku roku rozpoczął rozmowy w sprawie przedłużenia umowy. W maju klub zamroził negocjacje i postanowił odłożyć temat na później, co zirytowało pomocnika i jego otoczenie. Pierwotny plan zakładał sfinalizowanie przedłużenia kontraktu zaraz po Klubowych Mistrzostwach Świata, ale sposób prowadzenia sprawy oddalił porozumienie i ochłodził relacje.

W sobotę, dzień po oficjalnym komunikacie Flamengo o odejściu Gérsona, w którym klub wspomniał o "jednostronnym wypowiedzeniu umowy" przez zawodnika, Giorgian de Arrascaeta pożegnał kolegę z drużyny w poście, nazywając go "synonimem charakteru i profesjonalizmu".

Sprawa dotyczy również młodego Lorrana. Po zablokowaniu jego transferu do CSKA Moskwa, Flamengo otworzyło się na rynek krajowy i zaakceptowało ofertę wypożyczenia do Fortalezy do grudnia - bez ustalonej kwoty wykupu i z 10% wartości w przypadku sprzedaży w tym okresie. Jednak transakcja upadła w ostatniej chwili z powodu konfliktu z agentami zawodnika, którzy zostali pominięci w negocjacjach. Uznawany za jeden z największych talentów Flamengo w ostatnich latach, Lorran został odsunięty w Ninho do Urubu i odesłany z powrotem do sektora młodzieżowego. Sposób, w jaki go potraktowano, został publicznie skrytykowany przez Madureirę - klub, który go wychował - oraz wzbudził niezadowolenie wśród osób z Flamengo.

Za kulisami José Boto zawsze podkreślał, że nie ma problemu z konfliktami z agentami, jeśli uważa, że działa w interesie klubu. W wiele negocjacji dotyczących przedłużeń kontraktów zaangażowani są różni agenci.

Na początku pracy José Boto zyskał sympatię zawodników, m.in. chroniąc treningi i szatnię przed wpływami członków klubu (tocząc spory z działaczami i członkami rady), a także stając po stronie piłkarzy w konflikcie z klubowym lekarzem José Luizem Runco, który chciał usunąć stół do siatko-nogi z siłowni w Ninho do Urubu. Dziś jednak relacje są chłodne, zwłaszcza z liderami zespołu. Relacje osób z Ninho sugerują, że dyrektor utrzymuje niewielki kontakt z zawodnikami.

Wewnątrz klubu uważa się, że jeden z ostatnich postów Giorgiana de Arrascaety był aluzją do Portugalczyka. Urugwajczyk napisał w mediach społecznościowych, pozując do zdjęcia ze swoim agentem Danielem Fonsecą: "Czas stawia każdego na swoim miejscu, każdego króla na jego tronie i każdego klauna w jego cyrku..."

Nie tylko zawodnicy krytykują postawę José Boto. Wywiad, którego dyrektor udzielił portalowi Globo Esporte w dniu 29 czerwca, został bardzo źle odebrany, szczególnie przez pracowników w Ninho do Urubu. Podsumowując swoje pierwsze sześć miesięcy w klubie, Portugalczyk zasugerował, że w klubie brakuje zaangażowania.

"Są pewne rzeczy, niezależnie od różnic kulturowych, które powinny być robione inaczej i zaczęliśmy je zmieniać, bez rewolucji, ale powoli. To, co najbardziej mnie zabolało, to brak zaangażowania, rozumie pan? To nie może być tak, że tylko trener i dyrektor wchodzą pierwsi i wychodzą ostatni, pracując od świtu do zmierzchu. Bo w klubie takim jak Flamengo wszyscy muszą być zaangażowani. To musi być najważniejsza rzecz." - powiedział dyrektor.

WYWIADY W USA

Podczas udziału Flamengo w Klubowych Mistrzostwach Świata, José Boto udzielił wywiadów również mediom z Europy i USA. Zachowanie to przykuło uwagę ważnych osób w klubie. Krytycy zarzucili mu, że chciał ściągnąć na siebie uwagę w rynkach piłkarskich o większym potencjale finansowym. Poruszane w wywiadach tematy również wywołały dyskusje wewnątrz klubu.

Na przykład w rozmowie z włoskim dziennikiem Gazzetta dello Sport, Portugalczyk wspomniał nazwiska dwóch włoskich trenerów - Antonio Conte i Roberto De Zerbi - jako potencjalnych kandydatów do objęcia Flamengo, gdyby Filipe Luís odszedł. W tym samym wywiadzie José Boto wywołał kontrowersje wokół Pedro, mówiąc o planach sprowadzenia nowej "dziewiątki" i wspominając Dušana Vlahovicia z Juventusu (Pedro był jego zmiennikiem we Fiorentinie). W klubie wypowiedzi te zostały odebrane jako niespójne, ponieważ dyrektor techniczny wcześniej deklarował, że zakup napastnika nie jest priorytetem w nadchodzącym oknie.

ODEJŚCIE ZAUFANEGO CZŁOWIEKA Z ZESPOŁU U-20

Zmiany wprowadzone na początku kadencji José Boto również nie wywołały dobrego wrażenia we Flamengo. Po przetasowaniach w Departamencie Medycznym klub przeprowadził masowe zwolnienia w sektorze młodzieżowym. Podczas swojej prezentacji we Flamengo, Portugalczyk ogłosił, że jego misją jest przywrócenie DNA brazylijskiego futbolu i ponowne uczynienie klubu fabryką talentów.

Obietnica rewolucji w sektorze młodzieżowym jednak wciąż nie została zrealizowana. Dyrektor centralizuje decyzje w tym obszarze, ale wiele z nich budzi wątpliwości.

Pierwszą z nich było zwolnienie Clébera dos Santosa, odwołanego zaraz po zdobyciu przez Flamengo mistrzostwa Copa Libertadores U-20. Klub zatrudnił Portugalczyka Nuno Camposa, który wcześniej współpracował z José Boto na Ukrainie, aby objął drużynę U-20. Jednak niecałe trzy miesiące później Nuno Campos podał się do dymisji, tłumacząc decyzję problemami osobistymi, a już cztery dni później podpisał umowę z węgierskim ZTE. W kuluarach odejście Nuno Camposa wywołało niezadowolenie u dyrektora technicznego.

Publicznie Flamengo nie skomentowało odejścia jednego z zaufanych ludzi José Boto i jak dotąd nie ogłosiło nowego trenera zespołu U-20, ale podobno już osiągnęło osiągnął już porozumienie z Bruno Pivettim. Na co dzień za sektor młodzieżowym odpowiada głównie Alfredo Almeida, asystent José Boto.

WĄTPLIWOŚCI NA RYNKU TRANSFEROWYM

Działania Flamengo na rynku transferowym również wzbudzają kontrowersje wśród frakcji politycznych klubu. Do tej pory klub pozyskał w tym roku trzech nowych zawodników - dwóch z nich to dobrze znani piłkarze z długimi występami w reprezentacjach narodowych: Danilo i Jorginho. Obaj są uznawani za "przewidywalnych" i odpowiadających profilowi transferów dokonywanych przez poprzednie władze.

Trzecim zawodnikiem jest napastnik Juninho, którego José Boto sprowadził z Qarabağ FK (Azerbejdżan). Zawodnik jeszcze nie odnalazł się we Flamengo, które obecnie rozważa jego wypożyczenie do Arabii Saudyjskiej.

Kontrowersyjny pomysł sprowadzenia Mikey’a Johnstona wynikał z pracy działu skautingu. Proces rekrutacji naturalnie obejmował również rozmowę z trenerem Filipe Luísem. Według ustaleń Globo Esporte, szkoleniowiec jedynie zaakceptował sugestię José Boto. Sztab szkoleniowy oczekuje jednak transferu skrzydłowego, który nie tylko potrafi dryblować, ale także rozstrzygać mecze bramkami.

28 grudnia zeszłego roku, gdy José Boto przyleciał do Rio de Janeiro, oficjalny kanał klubowy - wówczas jeszcze pod nazwą "FlaTV" - prowadził transmisję na żywo z jego przylotu na lotnisko. Otrzymując traktowanie godne topowego wzmocnienia, Portugalczyk obiecał całkowicie zmienić sposób zarządzania piłką nożną w klubie. Po sześciu miesiącach misja ta wciąż nie została zrealizowana - mimo dobrych wyników sportowych.

iconautor: MentiX

icon 08.07.2025

icon06:47

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy