Sampaoli zostaje zatrzymany, mimo że skład irytuje działaczy
Zarząd Flamengo zdecydował, że Jorge Sampaoli pozostanie trenerem pomimo porażki w pierwszym finałowym meczu Copa do Brasil z São Paulo. Jednak skład, jaki argentyński szkoleniowiec wybrał na to spotkanie, spotkał się z niezadowoleniem wśród członków zarządu Rubro-Negro już na stadionie Maracanã.
Jorge Sampaoli postawił na ustawienie z trzema napastnikami: Gabrielem Barbosą, Pedro i Bruno Henrique. To samo ustawienie zostało użyte w starciu przeciwko Athletico Paranaense, które Flamengo przegrało aż 3:0.
W lożach dyrektorów klubu omawiano tę decyzję, i praktycznie wszyscy zgodzili się, że to było nietrafione posunięcie. Prezydent Flamengo, Rodolfo Landim, dowiedział się o niezadowoleniu swoich kolegów.
Taktyka Jorge Sampaoliego rzeczywiście nie zadziałała. São Paulo zdominowało pierwszą połowę, miało większe posiadanie piłki, a Flamengo nie oddało ani jednego strzału na bramkę. Dla działaczy klubu stało się jasne, że Jorge Sampaoli pozwolił Dorivalowi Júniorowi skomponować bardziej konkurencyjny zespół.
Wiceprezydent ds. piłki nożnej, Marcos Braz, i dyrektor wykonawczy Bruno Spindel oglądali spotkanie z innego miejsca, z kabiny nad trybuną prasową. Nie jest jasne, co myśleli na ten temat. Jednak Jorge Sampaoli nie cieszy się już prestiżem w Departamencie Piłki Nożnej.
Presja na zwolnienie argentyńskiego trenera wzrosła jeszcze bardziej po porażce i jego taktyce. Jednak prezydent Rodolfo Landim wyraźnie podkreślił, że nie dokona zmian zaraz po meczu i Jorge Sampaoli poprowadzi Flamengo także w rewanżu na stadionie Morumbi.