Samuel Lino: Całe moje spojrzenie się zmieniło

Rozmiar tekstu: A A A

Nieco ponad rok temu Samuel Lino dołączył do Flamengo jako najdroższy transfer w historii klubu. Pozyskany z Atletico Madryt skrzydłowy przychodził do zespołu z oczekiwaniami, że odegra w nim jedną z głównych ról.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Nowy zawodnik miał swój udział w zdobyciu przez Flamengo zarówno Campeonato Brasileiro, jak i Copa Libertadores w ubiegłym roku, choć jego forma w pierwszych miesiącach pobytu w klubie była nierówna. W tym sezonie Samuel Lino zaczął jednak naprawdę spełniać pokładane w nim nadzieje, stając się jednym z kluczowych zawodników Flamengo obok piłkarzy, którzy występowali na mistrzostwach świata, takich jak Giorgian de Arrascaeta, Pedro czy Lucas Paqueta.

— W tym roku naprawdę pokazuję, na co mnie stać i co zawsze miałem w sobie — powiedział Samuel Lino w ekskluzywnym wywiadzie dla FIFA.

Samuel Lino rozwijał się w regionalnym klubie São Bernardo, gdzie spędził zaledwie krótki okres w pierwszym zespole, zanim przeniósł się do Europy. Po powrocie do ojczyzny musiał więc na nowo przyzwyczaić się do specyfiki brazylijskiego futbolu.

— Wróciłem do miejsca, które było mi znajome, bo jestem Brazylijczykiem i znam ten kraj, ale wcześniej prawie w ogóle nie grałem tutaj profesjonalnie.

— Wahania formy były czymś normalnym — dodał 26-latek, który jako nastolatek spędził również pewien czas na wypożyczeniu w sektorze młodzieżowym Flamengo. — Potrzebowałem czasu, żeby przyzwyczaić się do podróżowania, napiętego terminarza i wymagań związanych z sezonem. Ubiegły rok był bardzo wyczerpujący zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Istotnym czynnikiem stojącym za imponującą formą Lino jest nowa rola, jaką powierzył mu Leonardo Jardim, który objął stanowisko trenera Mengão w marcu. Naturalnie występujący na lewym skrzydle zawodnik zaczął operować bardziej centralnie, niemal jak rozgrywający. Taka pozycja pozwala mu w pełni wykorzystać swoją kreatywność w ofensywnie nastawionym zespole.

— Prosi mnie, żebym grał bardziej przez środek ze względu na moje atuty oraz jakość zawodników, których mam wokół siebie — wyjaśnił Samuel Lino. — Chce, żebyśmy szukali kombinacyjnej gry, wymieniali szybkie podania, byli blisko siebie i atakowali przestrzeń za plecami obrońców.

— Chodzi o zajmowanie lepszych pozycji, przyjmowanie piłki przodem do bramki przeciwnika i pozwalanie bocznym obrońcom na pozostawanie szerzej. To drobne szczegóły, ale robią różnicę zarówno w mojej grze, jak i w funkcjonowaniu całego zespołu.

Postęp jest wyraźnie widoczny, a potwierdzają go również liczby. Samuel Lino jest w tym sezonie najlepszym asystentem Flamengo. We wszystkich rozgrywkach zanotował dziesięć asyst i strzelił osiem goli, a 13 bezpośrednich udziałów przy bramkach w 22 meczach Campeonato Brasileiro wygląda szczególnie obiecująco.

Jego dorobek mógł być jeszcze bardziej imponujący, gdyby kilka goli Flamengo nie zostało anulowanych po minimalnych spalonych.

— To część futbolu, prawda? Nie pozwalają mi „aura-farmować” — zażartował. — Powinienem mieć już około 15 goli.

— Zawsze chcę się wyróżniać, ale wiem też, że mamy w tym zespole innych światowej klasy zawodników. Jeśli nie ja, to De Arrascaeta, Paqueta, Carrascal, Pedro czy Plata. Może Pulgar strzeli fantastycznego gola. Najważniejsze jest to, żeby nasze ego nie wzięło nad nami góry. Każdy zawodnik dostaje swój moment, by znaleźć się w centrum uwagi.

Dojrzałość Samuela Lino widać nie tylko w jego słowach, lecz także w zachowaniu na boisku i poza nim. Jak sam przyznaje, początek roku przyniósł całkowitą zmianę jego stylu życia.

— Drastycznie zmieniłem swoje podejście. Zmieniłem sposób myślenia, sposób, w jaki o siebie dbam, oraz to, jak postrzegam futbol. Zmieniło to całe moje podejście do życia. Dbanie o siebie to coś, co chcę robić już do końca życia.

Samuel Lino przypisuje pracę z Filipe Luisem, pod którego wodzą zdobył w ubiegłym roku kilka trofeów z Flamengo, za jeden z czynników, które pomogły mu wykształcić nowe podejście.

— Jedną z rzeczy, które najbardziej zrobiły na mnie wrażenie u Filipe, był jego sposób podchodzenia do każdego dnia. Był pierwszym trenerem, którego miałem, całkowicie zaangażowanym każdego dnia. Po meczach, przed meczami, w tygodniu bez spotkania w środku tygodnia czy podczas bardzo napiętego terminarza zawsze wnosił intensywność na każdy trening. Dawał z siebie wszystko. Kiedy się z nami żegnał, powiedział: „Odchodzę ze spokojem, ponieważ wiem, że dałem z siebie wszystko”. I dokładnie tak było. Nauczył mnie, żeby dawać z siebie wszystko we wszystkim, co robię.

Z odmienionym Samuelem Lino w składzie Flamengo zmierzy się teraz z Cruzeiro w 1/8 finału Copa Libertadores. Oba zespoły przystępują do rewanżu po remisie 1:1 w pierwszym spotkaniu na stadionie Mineirão. Jeśli Rubro-Negro zdołają po raz pierwszy w historii obronić tytuł Copa Libertadores, ponownie wystąpią w FIFA Intercontinental Cup, w którym w ubiegłorocznym finale przegrali z Paris Saint-Germain po rzutach karnych.

Zamiast rozpamiętywać nieudaną próbę zdobycia światowego trofeum, Samuel Lino uważa, że Flamengo wyciągnęło z tego doświadczenia przede wszystkim większą wiarę we własne możliwości.

— Oczywiście pomyśleliśmy: „Wow, byliśmy tak blisko”. Ale przede wszystkim pokazało nam to, że możemy rywalizować na tym poziomie. Nie było w nas poczucia smutku ani zastanawiania się, kiedy nadarzy się kolejna okazja. Wiemy, że jesteśmy w stanie to zrobić.

— Ale we Flamengo zawsze trzeba skupiać się na teraźniejszości. Wykorzystamy to jako dodatkową motywację na nadchodzącą decydującą część sezonu, bo właśnie to jest teraz najważniejsze. Jeśli awansujemy do Intercontinental Cup, wtedy zaczniemy o nim myśleć.

Choć Samuel Lino ma na uwadze międzynarodowe ambicje Flamengo, które zapewniło już sobie udział w FIFA Club World Cup 2029, pozwala sobie również marzyć o kolejnych szansach w reprezentacji Brazylii w cyklu poprzedzającym FIFA World Cup 2030.

Były zawodnik Gil Vicente, Atletico Madryt i Valencii otrzymał swoje pierwsze powołanie we wrześniu ubiegłego roku. Wówczas wyszedł w podstawowym składzie w przegranym 0:1 meczu z Boliwią, rozgrywanym w niezwykle wymagających warunkach w El Alto, położonym na wysokości 4088 metrów nad poziomem morza. Od tamtej pory nie otrzymał jednak kolejnego powołania.

Samuel Lino uważa jednak, że powrót do Brazylii zwiększył jego szanse na przekonanie do siebie Carlo Ancelottiego. Jego zdaniem status Flamengo jako klubu regularnie walczącego o najważniejsze trofea zapewnia zawodnikom idealne warunki do zwrócenia na siebie uwagi.

— Flamengo zawsze walczy o trofea — powiedział, porównując sytuację klubu z Rio de Janeiro z położeniem Atletico Madryt, które musi rywalizować o prymat w Hiszpanii z Realem Madryt i Barceloną. Dla Samuela Lino dodatkowym potwierdzeniem tej tezy jest obecność zawodników Flamengo na FIFA World Cup 2026.

— Mieliśmy czterech zawodników (występujących dla Brazylii) na mistrzostwach świata — podkreślił zawodnik pochodzący z regionu metropolitalnego São Paulo. — To pokazuje, jak wielkim klubem jest Flamengo. Wyróżnianie się w zespole tej rangi, walka o najważniejsze trofea i odgrywanie kluczowej roli może tylko zwiększyć szanse zawodnika na przebicie się do reprezentacji Brazylii.

iconautor: MentiX

icon 18.08.2026

icon20:04

iconźródło: fifa.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy