Samuel Lino: Pewność siebie nie znika, tylko na chwilę przygasa, a potem wraca

Rozmiar tekstu: A A A

Pewność siebie Samuela Lino była niska, do tego stopnia, że zawodnik rozpoczął oba półfinałowe mecze Copa Libertadores przeciwko Racingowi na ławce rezerwowych. Nie rozegrał pełnego spotkania we Flamengo od ponad miesiąca. To zmieniło się w nocy z soboty na niedzielę, podczas zwycięstwa 3:0 nad Sportem na stadionie Maracanã. Napastnik zaliczył asystę przy pierwszym golu Bruno Henrique i wzmocnił swoją pewność siebie przed decydującą fazą sezonu.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"To było ważne dla nas, zawodników, byśmy odzyskali pewność siebie. Ona nie znika, tylko na chwilę przygasa, a potem wraca. Mam nadzieję, że wróci właśnie teraz, na końcówkę sezonu, gdy zbliża się finał i decydujące mecze w lidze, o którą walczymy. Atmosfera była niesamowita, kibice jak zawsze nas wspierali. Brak słów. Mogliśmy cieszyć się grą i odnieść to zwycięstwo." - powiedział Samuel Lino.

Publiczność na stadionie Maracanã (67 598 widzów) odegrała ważną rolę w odzyskaniu pewności siebie przez drużynę. Kibice wspierali zespół i zachowali cierpliwość, nawet gdy w pierwszej połowie piłka nie chciała wpaść do siatki. Flamengo miało dobre okazje, a jedną z nich zmarnował sam Samuel Lino, który w drugiej części meczu poprawił się i nabrał swobody po akcji bramkowej otwierającej wynik spotkania.

"Nie mam wątpliwości, że kibice byli czynnikiem decydującym w tym zwycięstwie. Bo gdy na boisku pojawiają się zawodnicy, którzy nie są w swojej najlepszej formie, jak Lino czy Bruno Henrique, którzy nie mają wysokiej pewności siebie, lub Plata, który wracał po czerwonej kartce, kibice są nieocenieni. Plata zagrał dla mnie świetny mecz przeciwko Racingowi, ale czerwona kartka wpływa na psychikę zawodnika. Oni nie otrzymali presji, jaką zwykle dają kibice Flamengo. To ważne, aby kibice wiedzieli, że byli decydujący w odzyskaniu pewności siebie przez tych zawodników w trakcie meczu. Lino zaczął popełniać błędy, wiedzieliśmy, że tak się stanie. Z biegiem czasu odzyskiwał piłki, poprawiał się i wrócił do formy bycia Lino. Nie możemy wziąć zawodnika za taką cenę i odłożyć go na bok, nie dawać szans, bo będzie wygwizdany. To jest siła, jaką kibice mają nad zawodnikami. Z biegiem minut zawodnicy poprawiali grę, zdobyli gola, odzyskali pewność siebie, grali bardzo dobrze i byli ważni aż do końca meczu. Nigdy nie chcę uczyć kibiców, jak mają kibicować, każdy robi, co chce, ale chciałbym, żeby zrozumieli, jak dużą moc mają, aby zmienić formę zawodnika. Bardzo się cieszę także, że stadion był pełny, 70 tysięcy osób na Maracanã." - powiedział Filipe Luís.

Samuel Lino zrzucił z siebie ciężar 12 meczów bez udziału przy bramkach i popisał się pięknym podaniem do Bruno Henrique, który w 50. minucie wdarł się w pole karne i otworzył wynik. Napastnik ściągnął na siebie uwagę dwóch rywali i posłał idealne podanie między obrońcami, dzięki czemu BH27 znalazł się sam na sam z bramkarzem. Po raz ostatni uczestniczył przy golu Flamengo 25 sierpnia, w wygranym meczu z Vitórią. Wtedy błyszczał, zdobył dwa gole i zaliczył trzy asysty.

"Najważniejsze to pomagać, w obronie, w ataku... Czasami nic nie wychodzi. Ale od momentu, gdy dobrze zaczynasz bronić, wszystko może się odwrócić na lepsze. Ważne jest, by uczestniczyć w grze i dawać z siebie 100% w każdym meczu. Koszulka Flamengo tego wymaga." - podsumował zawodnik.

Z powodu wahań formy, które doprowadziły do krytyki ze strony kibiców, Samuel Lino stracił nieco miejsca w składzie. Po raz ostatni rozegrał pełne 90 minut, tak jak przeciwko Sportowi, 25 września w meczu z Estudiantes w Argentynie. Od tamtej pory był zmieniany w każdym spotkaniu, a w rewanżu z Racingiem nie pojawił się nawet na boisku.

Dobra dyspozycja przyszła w kluczowym momencie. W nocy ze środy na czwartek Flamengo zmierzy się na wyjeździe z São Paulo, a Filipe Luís nie będzie mógł skorzystać z jednego ze swoich skrzydłowych: Bruno Henrique jest zawieszony. Ponadto Jorge Carrascal został zmieniony w pierwszej połowie z powodu bólu pleców, a Éverton Cebolinha, który również gra po lewej stronie, wraca do zdrowia po kontuzji biodra.

Flamengo wróciło na pozycję lidera Brasileirão i może się na niej utrzymać, jeśli Palmeiras potknie się w niedzielnym meczu z Juventude.

iconautor: MentiX

icon 02.11.2025

icon21:55

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy