Trudne rozmowy, studia i pracoholizm: jak Filipe Luís poprowadził Flamengo do finału Libertadores

Rozmiar tekstu: A A A

"Będzie szczęśliwszy jako trener, niż był jako zawodnik". Powyższe zdanie oddaje codzienne odczucia Filipe Luísa od momentu, gdy 30 września 2024 roku objął pierwszy zespół Flamengo, niespełna rok po zakończeniu kariery piłkarskiej. Dwukrotny zdobywca Copa Libertadores z Rubro-Negro jako zawodnik, były lewy obrońca stanie w sobotę przed największym wyzwaniem w dotychczasowej pracy trenerskiej: finałem Copa Libertadores przeciwko Palmeiras.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

W decydującym meczu w 2021 roku zszedł z boiska z kontuzją już w pierwszej połowie bolesnej porażki z drużyną z São Paulo. Szansa na rewanż pojawiła się w innej roli, która wymaga większej odpowiedzialności i wiąże się z większymi wymaganiami. Jak Filipe Luís ukształtował się jako trener i doprowadził Flamengo do kolejnego finału? Portal Globo Esporte porozmawiał z zawodnikami i pracownikami, którzy na co dzień obserwują pracę szkoleniowca. Większość z nich wolała pozostać anonimowa, uznając, że trener nie chciałby, aby jego codzienna praca była publicznie analizowana.

Przygotowania do nowego stanowiska rozpoczęły się jeszcze, gdy Filipe Luís był zawodnikiem. Znana jest historia, że notował treningi Jorge Jesusa we Flamengo w sezonie 2019/20. Od Portugalczyka przejął m.in. różne zachowania, takie jak bieganie z zawodnikami podczas rozgrzewki oraz prezentowanie składów drużyny podczas odprawy.

Innym punktem odniesienia dla obecnego trenera Rubro-Negro jest Diego Simeone, z którym często rozmawiał o taktyce w czasach gry w Atlético Madryt.

Z Dorivalem Júniorem, Filipe był członkiem sztabu trenerskiego przez jeden dzień. W meczu przeciwko Coritibie w 2022 roku ówczesny lewy obrońca pojechał na spotkanie, ale nie zagrał. Dlatego obsługiwał radio łączności z ławką rezerwowych i wydawał instrukcje.

Przymiotnik "sumienny" był jednomyślnie wymieniany przez wszystkie konsultowane źródła: "Stale się rozwija". Filipe jest tym, który jako pierwszy przychodzi i jako ostatni wychodzi z centrum treningowego Flamengo. Kiedy nie instruuje zawodników na boisku, spędza dzień zanurzony w badaniach i analizach. W słowach i w praktyce najważniejszy jest następny mecz, niezależnie od okoliczności.

Od czasów pracy w sektorze młodzieżowym, Filipe Luís stara się otaczać ludźmi, którzy cenią miłość do futbolu, zasadę, którą uważa za niepodważalną. Jedną z takich osób jest Hiszpan Iván Palanco, asystent i prawa ręka trenera. Na treningach i w meczach nieustannie pojawia się u boku Filipe. Bierze udział od przygotowań aż po realizację zajęć. Są tacy, którzy nie potrafią przyzwyczaić się do takiego rytmu. Osoby pracujące z nim na co dzień przyznają, że presja związana z pełnym zaangażowaniem może być ciężka.

"Oboje są szaleni na punkcie pracy." - podsumowała jedna z konsultowanych osób.

Trener Flamengo przyznał już, że zdarzają mu się nieprzespane noce z powodu planowania strategii meczowej. Ogląda mecze piłki nożnej nawet w chwilach odpoczynku, kiedy otwiera wino, aby napić się go z żoną.

Choć Filipe Luís często prowadzi głębsze rozmowy ze swoim sztabem i zawodnikami, w kontaktach z osobami niezwiązanymi bezpośrednio z tym, co dzieje się na boisku, jest bardziej powściągliwy. Trener Flamengo niechętnie ujawnia swoje opinie o taktyce na co dzień, ale nie unika dzielenia się analizami podczas konferencji prasowych.

Sala konferencyjna po meczu jest najlepszym miejscem, by zrozumieć jego filozofię pracy. Trener lubi, gdy zadawane są pytania dotyczące konkretnych zagadnień boiskowych i piłkarskich. Wśród osób, z którymi zwykł dyskutować o taktyce, jest Diego Ribas, jego były kolega z drużyny i osobisty przyjaciel.

"Nie lubi, gdy jego pomysły są szeroko znane."

Dlatego publiczne wypowiedzi Filipe ograniczają się do konferencji po meczach. Od czasu objęcia Flamengo nie udzielił żadnego wywiadu na wyłączność. Powody są dwa: po pierwsze, nie chce, aby ludzie, a przede wszystkim rywalizujący trenerzy, poznali w pełni jego idee; po drugie, unika wszystkiego, co mogłoby odciągnąć go od pracy.

Nawet ubiór, w którym pojawia się na meczach, zwykle jest taki sam, ponieważ nie chce tracić czasu na wybór stroju. Jest również kontrolujący wobec osób obserwujących treningi, co doprowadziło do zmiany protokołów dostępu w Ninho do Urubu do ostatnich miesięcy.

Niektóre krytyki wobec Filipe Luísa dotyczą jego "uporu" i nieustępliwości w przekonaniach. Przygotowanie trenera w ciągu roku pomaga zrozumieć tę percepcję. Właśnie dlatego, że poświęca dużo czasu na analizę przeciwników i budowanie strategii na podstawie tych analiz, często trzyma się wcześniej ustalonego planu.

Gdy coś nie idzie zgodnie z planem, decyduje się na zmiany w taktyce, a nie w składzie. Zmiany zawodników wprowadza tylko wtedy, gdy korekta w trakcie meczu nie przynosi efektu: "Nie działa pod wpływem emocji", mówi osoba z jego otoczenia. Niektórzy porównują trenera Flamengo do Pepa Guardioli: "Czasem zbyt trzyma się swojego stylu gry."

Większość wielu godzin spędzanych w Ninho do Urubu poświęca badaniom. Flamengo ma specjalistów odpowiedzialnych za analizę danych i wydajności, ale Filipe Luís lubi uczestniczyć w tym procesie i ukształtował dział zgodnie ze swoimi potrzebami. Dokładnie analizuje nagrania treningów i meczów, wprowadzając poprawki tam, gdzie uzna to za konieczne.

Ze względu na krótki odstęp czasu między meczami i w konsekwencji mniej godzin treningu na boisku, trener omawia swoje pomysły z drużyną i często rozważa różne ustawienia na ten sam mecz, przewidując możliwe schematy przeciwników. Godziny spędzone na "salach wykładowych" są u niego uważane za kluczowe w pracy.

"Jak każdy trener, będzie miał swoje sukcesy i porażki, ale nie z powodu braku przygotowania."

Efektem tego przygotowania są wyniki Flamengo w 2025 roku. Drużyna Filipe Luísa ustanowiła rekordy, przełamała tabu i dotarła do finału Copa Libertadores z bilansem 44 zwycięstw, 16 remisów i 9 porażek w 69 meczach. Zespół zdobył Campeonato Carioca, Supercopa do Brasil i prowadzi w Brasileirão, zależny wyłącznie od siebie w walce o tytuł, na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Cele postawione przez dyrekcję są realizowane skrupulatnie.

Aby dostosować drużynę do swojego stylu, Filipe Luís nie unikał "konfliktów". Ponieważ treningi są ograniczone, trener wymaga pełnego zaangażowania i wykonywania zadań, a także analizuje występy każdego zawodnika podczas treningów i meczów. Wybory kadrowe w ciągu roku pozostawiały niektórych zawodników niezadowolonych, głównie z powodu uporu w stosowaniu niektórych piłkarzy będących w słabszej formie i braku szansy dla innych, którzy chcieli się wykazać.

Na konferencjach prasowych trener Flamengo najczęściej bronił swojej drużyny, ale nie unikał subtelnych, a czasem mniej subtelnych, uwag, gdy pytano go o brak szans dla niektórych zawodników.

Jedyny i znaczący moment, w którym podniósł ton, dotyczył krytyki Pedro w lipcu, mówiąc, że występy napastnika na treningach w ciągu tygodnia "wręcz graniczyły z absurdem". Słowa te źle odbiły się wśród niektórych zawodników, którzy woleliby, aby takie uwagi pozostawały w sferze wewnętrznej, i zirytowały napastnika, który poczuł się wystawiony na widok publiczny. Faktem jest, że po tym incydencie forma napastnika poprawiła się.

Filipe Luís musiał też prowadzić trudne rozmowy i podejmować twarde decyzje wobec zawodników, którzy wcześniej byli mu bliscy. Gdy został wezwany do objęcia stanowiska trenera po zwolnieniu Tite, odbył szczere rozmowy z takimi piłkarzami jak Giorgian de Arrascaeta i Bruno Henrique.

Zmiana roli z kolegi w szefa wpłynęła na niektóre relacje. Gabigol przyznał na przykład, że nie mógł się doczekać, aż dawny lewy obrońca stanie się znowu wyłącznie przyjacielem. Szukał mentora w osobie René Simõesa, a jedną z jego trosk była właśnie ta transformacja kolega-szef.

Osoby obserwujące trenera od początku zauważyły zmianę w jego zachowaniu w drugim półroczu tego roku. Filipe Luís złagodniał lub dojrzał. Zrozumiał, że trzeba zmienić podejście "twardej ręki" wobec niektórych zawodników i "okazywać więcej troski". Trener Flamengo, który wcześniej przechodził ze swojej gabinetu na trening i z powrotem, teraz poświęca więcej czasu drużynie.

Granie w futmesa stało się jednym z zajęć trenera, a także zaczął organizować luźne gry z kolegami ze sztabu szkoleniowego. Filipe jest mniej pragmatyczny.

Trener Flamengo wywierał również wpływ na decyzje włądz. To on na przykład poprosił o transfer Juninho, pierwszego wzmocnienia kadry w zarządzie prezydenta Luiza Eduardo Baptisty. Filipe zgłosił też potrzebę zmian w dziale analizy wydajności i w sztabie szkoleniowym, wskazując na zatrudnienie Rodrigo Caio.

Był aktywny również podczas okien transferowych, zarówno sugerując, jak i zatwierdzając lub blokując nazwiska. W kwestiach dotyczących kadry zdecydował o odsunięciu zawodników takich jak Pablo, Carlos Alcaraz, Lorran, Matheus Gonçalves i Victor Hugo. Spośród próśb trenera, które nie zostały spełnione w ciągu sezonu, znalazł się transfer napastnika do rywalizacji o miejsce z Pedro.

Osoby, które znały Filipe jako zawodnika, są pod wrażeniem jego przemiany w tryb trenera. Daleki od wybuchowych i przesadnych reakcji, "Profe", jak nazywają go niektórzy, był raczej powściągliwy. Mimo to już wtedy analizował mecze, dyskutował ze sztabem i dbał o każdy detal, np. stan murawy. "Uprzejmy, zabawny i lojalny" - to opisy, które często się pojawiały. Teraz Filipe Luís stał się znacznie bardziej rozmowny. Nie boi się dawać reprymend i wymagać.

Trener znany jest także z chęci uczestnictwa we wszystkich procesach i kontrolowania tego, co możliwe, od ubioru i logistyki po wyżywienie zawodników. W dłuższych okresach, takich jak Klubowe Mistrzostwa Świata czy okres przygotowawczy, stało się to jeszcze bardziej widoczne.

Flamengo prowadzone przez Filipe Luísa rozegra w sobotę najważniejszy mecz 2025 roku. Drużyna wyjdzie na boisko przeciwko Palmeiras na stadionie Monumental w Limie. Trener przychodzi podbudowany dotychczasową kampanią, ale zwycięstwo będzie punktem zwrotnym w karierze Filipe, który w tym czasie negocjuje nowy kontrakt z klubem na 2026 rok.

iconautor: MentiX

icon 29.11.2025

icon10:51

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy