Utrzymanie motywacji w zespole to wyzwanie dla Filipe Luísa po historycznym roku
Filipe Luís miał rację, mówiąc, że kwestia fizyczna nie była głównym problemem Flamengo w niedzielnej porażce 0:2 z Corinthians w meczu o Supercopa do Brasil. Nie da się jednak uniknąć porównań między drużyną, która zakończyła 2025 rok, a tą, która rozpoczyna 2026. Zespół gra na niższych obrotach, jest rozproszony i notuje negatywną serię, jakiej nie było od trzech lat: trzy kolejne porażki.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
To symptomatyczne i przywołuje najgorszy sezon klubu w ostatnich siedmiu latach. W 2023 roku Flamengo przegrało Supercopa do Brasil z Palmeiras i w kolejnych miesiącach gromadziło niepowodzenia; w okresie od 2019 roku był to jedyny rok, w którym Rubro-Negro nie zdobyli żadnego trofeum.
Zrozumiałe jest, że Filipe Luís unika dyskusji o przygotowaniu fizycznym jako usprawiedliwieniu porażki. Drużyna miała zwycięstwo w zasięgu ręki przeciwko São Paulo i mogła być bardziej zdecydowana w starciu z Corinthians. Na stadionie Mané Garrincha, Flamengo zaczęło decydować o losach Supercopa do Brasil jak Flamengo. Naciskało rywala, zajmowało ofensywną część boiska i docierało w pole karne. Oddało cztery strzały przy zerowym dorobku Corinthians do 18. minuty pierwszej połowy. Miało szanse, by wyjść na prowadzenie.
Nie będąc skutecznym, zespół oddał jednak przestrzeń Corinthians, które zdobyło pierwszego gola już w 25. minucie, i stracił kontrolę nad meczem. Mając trudności z atakowaniem wolnych przestrzeni, a także z powodu ścisłego krycia najbardziej kreatywnych zawodników przez rywali, Flamengo traciło teren i siły, a po przerwie straciło też jednego piłkarza: Jorge Carrascal został wyrzucony z boiska za uderzenie w twarz Breno Bidona w ostatniej akcji pierwszej połowy.
Czerwona kartka pokrzyżowała strategię Filipe Luísa. Mimo to Flamengo poprawiło postawę w drugiej połowie i zepchnęło Corinthians do obrony. Erick Pulgar trafił w poprzeczkę, a Lucas Paquetá zmarnował świetną okazję, strzelając nad bramką. Grając w osłabieniu, Rubro-Negro nie zostali zdominowani, więc problem nie mógł leżeć wyłącznie w przygotowaniu fizycznym, jak twierdził sam trener.
Konferencja prasowa Filipe Luísa i jego analiza słabego początku sezonu łagodzą obawy związane z tym, co widzieliśmy w trzech poprzednich meczach, oraz z tym, co czeka drużynę. Oczywiście są to sezony w różnych kontekstach. Porażki wskazują jednak na wyzwanie dla Flamengo w 2026 roku: utrzymać mobilizację składu po tak wielu sukcesach w 2025.
Jeśli problem nie tkwi w fizyczności, to gdzie leży rozwiązanie w tym momencie? Jedną z dróg jest zarządzanie kadrą. W tak jakościowej drużynie jak Flamengo, gdzie rywalizacja o miejsce w składzie jest ogromna, być może rotacja zawodników pomoże utrzymać motywację. Wielu piłkarzy jest głodnych gry. Vitão, Evertton Araújo, Luiz Araújo i Éverton Cebolinha to przykłady graczy walczących o pierwszy skład, którzy, nie mając pod koniec 2025 roku tylu minut na boisku, mogą być obecnie lepiej przygotowani fizycznie.
Lucas Paquetá z pewnością będzie jednym z rozwiązań. Zawodnik daje Filipe Luísowi możliwość wystawiania go na różnych pozycjach. To jak kilka wzmocnień w jednym.
Oczywiście po dominującym poprzednim sezonie Flamengo będzie musiało się na nowo wymyślić. Stworzyć bogatszy repertuar, wykorzystać dostępne zasoby i sprawić, by gwiazdorski skład naprawdę robił różnicę. W 2026 roku drużyna Filipe Luísa jest zespołem do pokonania w Brazylii i Ameryce Południowej. Rywale będą wychodzić na boisko zmotywowani i przygotowani na to, co traktują jak wielkie wyzwanie. Filipe Luís również musi się na to przygotować.