Varela chwali Arrascaetę i nie wyklucza gry w Peñarolu
Przeżywając najlepszy rok w karierze, jak sam to opisuje, Guillermo Varela przyznał, że przyjście Filipe Luísa było dla niego punktem zwrotnym we Flamengo. Bardziej defensywny u poprzednich trenerów, Urugwajczyk zmienił swoje cechy gry i stał się jednym z filarów zespołu, słysząc nawet, jak kibice skandują jego nazwisko w finale Copa Libertadores. W wywiadzie dla "El Espectador Deportes" z Urugwaju zawodnik skomentował tę przemianę.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"Kiedy przybyłem do Flamengo, powiedziano mi, że boczni obrońcy mają problemy w defensywie i że chcą, abym dał drużynie równowagę. Skupiłem się więc na obronie. Myślałem, że nie muszę aż tak często atakować, ponieważ nasi skrzydłowi atakują bardzo dużo, są dobrzy w pojedynkach jeden na jeden. Nie widziałem aż takiej konieczności włączania się do ofensywy jak w innych zespołach. Ale później zrozumiałem, jak ważne jest dla bocznego obrońcy wychodzenie do przodu. Poprzedni trenerzy byli bardziej zachowawczy, nie chcieli tego, ale kiedy przyszedł Filipe Luís, powiedział, że chciałby, aby boczni obrońcy częściej się podłączali. Tego samego prosił mnie Bielsa, jasno mówił, bo woli atakować niż bronić. Rozwijałem się i doszedłem do tego poziomu. W Urugwaju wiele razy krytykowano mnie za to, że atakowałem więcej, niż broniłem. Tutaj, kiedy przyszedłem, trzymałem się polecenia, aby przede wszystkim bronić, ale okoliczności się zmieniły. Dali mi zaufanie, a trener mówi mi, żebym szedł do przodu." - powiedział Guillermo Varela.
Prawy obrońca mówił także o znaczeniu Giorgiana de Arrascaety w brazylijskim futbolu, a szczególnie we Flamengo. Urugwajczyk jest, obok Bruno Henrique, zawodnikiem z największą liczbą tytułów w historii Rubro-Negro. Dla Guillermo Vareli można go porównać do Zico.
"Tak (jest najlepszym Urugwajczykiem grającym za granicą). Zawsze jest bardzo decydujący w trudnych momentach. Rozegrał mecz, w którym w pierwszej połowie bardzo się męczyliśmy. Druga część była zupełnie inna, poprawiliśmy się w przerwie. Uważam, że ten rok był jednym z najlepszych w karierze Arrasca. Patrząc na liczbę bramek, wygląda jak napastnik. Był bardzo ważny dla Flamengo we wszystkich latach, odkąd tu jestem, ale ten sezon, moim zdaniem, jest najlepszy w jego karierze. W Brazylii Giorgian jest na poziomie Zico. Nie wiem, czy w Urugwaju wiedzą, kim jest Zico dla Flamengo, ale tutaj porównują go właśnie do Zico, ze względu na liczbę tytułów, które zdobył, i na to, jak decydujący był. W Urugwaju nie ma świadomości, jak ważny jest tutaj, ale on to pokazuje, a jego ostatni mecz tylko to potwierdził." - dodał.
PRZYSZŁOŚĆ W PEÑAROL?
Guillermo Varela nie ukrywa, że jest kibicem Peñarolu. Podobnie jak on, również Giorgian de Arrascaeta i Nicolás de la Cruz są fanami tego klubu. Prawy obrońca przyznał, że ma ochotę wrócić do zespołu, którego jest wychowankiem, ale zaznaczył, że obecnie nie da się tego przewidzieć. W sierpniu przedłużył kontrakt z Flamengo do końca 2027 roku.
"Mam jeszcze dwa lata kontraktu z Flamengo. Oczywiście chciałbym zakończyć karierę w Peñarolu, ale nie wiem, co będzie jutro. Jest dla mnie jasne, że spędzę tu dwa lata i tyle. Jako kibic Peñarolu grałem tam, kiedy byłem młody, ale nie mam wewnętrznego obowiązku, by tam wrócić. Możliwe, że za dwa lata przedłużę kontrakt, to otwarta sprawa. Kiedy siadamy i coś planujemy, trzeba pamiętać, że kariery przebiegają zupełnie inaczej. Dziś jesteśmy tu, a jutro nie wiadomo. Byłoby bardzo łatwo uspokoić kibiców, mówiąc, że na pewno wrócimy, ale wolę zostawić to otwarte." - stwierdził.
Zapytany, kogo chciałby namówić do przejścia do Peñarolu spośród kibiców tego klubu, Guillermo Varela wymienił kilku zawodników.
"Jest nas trzech (Varela, De la Cruz i Arrascaeta), Facu Pellistri, Brian Rodríguez, Facundo Torres, Piqueréz. Kiedy wszyscy się spotykamy, zawsze o tym wspominamy... byłoby pięknie." - dodał.
PRZYSZŁOŚĆ KOLEGÓW Z DRUŻYNY
Guillermo Varela mówił także o dwóch kolegach z Flamengo, którzy obecnie mają mniej miejsca w zespole. W odniesieniu do Nicolása de la Cruza prawy obrońca stwierdził, że pomocnik ma się dobrze, mimo problemu z doktorem José Luizem Runco w trakcie roku. Dodał również, że nie ma żadnych informacji na temat ewentualnego odejścia zawodnika.
"Nico radzi sobie bardzo dobrze. Był ten incydent z lekarzem, ale doszedł do siebie. Pod koniec roku przejdzie oczyszczenie organizmu, aby przygotować się do długiego sezonu, wiedząc, że po drodze są Mistrzostwa Świata. Ma się dobrze, potrzebuje tylko zadbać o siebie i grać więcej minut. Wszyscy wiedzą, jaką ma jakość, to bardzo ważny zawodnik dla Urugwaju i dla Bielsy, który na niego liczy. Myślę, że tak (zostaje we Flamengo). Nic nie mówił o odejściu ani o tym, że szuka innego klubu." - powiedział prawy obrońca.
Drugim przypadkiem jest Matías Viña. Lewy obrońca jest trzecią opcją dla Filipe Luísa i wypadł nie tylko z ostatniej kolejki przeciwko Mirassol, ale także z wyjazdu na Copa Intercontinental. Dostał urlop wcześniej i może opuścić Flamengo.
"Mati nie jest tutaj. Nie wiem. Wypadł ze składu, to trochę trudne, ponieważ mamy trzech lewych obrońców, a na listę mogło trafić tylko 26 zawodników. Trzeba było podjąć decyzję, że zostaje poza kadrą. Nie wiem, co myśli Viña albo klub. Po dobrej przedsezonowej pracy może odzyskać miejsce, uważam, że Filipe Luís to doceni. Wraca po poważnej kontuzji. Ale zaczynając rok od zera, przechodząc cały okres przygotowawczy, może zrównać poziomem z pozostałymi." - zakończył.