Vasco złamało tabu trwające ostanie pięć lat
We wczorajszym klasyku, nie wydarzyło się nic niezwykłego, co uzasadniałoby nieoczekiwany efekt końcowy. Bez wydalenia zawodnika za kartki, bez mieszanej drużyny, bez błędów sędziego, nic takiego. Vasco po prostu pokonał Flamengo 3:1, prezentując lepszą grę i realizując taktykę, które złamały tabu trwające ostatnie pięć lat.
Wciąż poza strefą G4, która zapewnia udział w półfinale Campeonato Carioca, triumf Cruz-Maltino nad Mengo jest ogromnym impulsem dla klubu, który wkrótce zagra w Série B po raz czwarty, podczas gdy jego największy rywal zdobywał coraz to nowe puchary w ostatnich dwóch sezonach. Nieświadomość siły Rubro-Negro istnieje już jednak od jakiegoś czasu.
Nic dziwnego, że pozycja trenera Rogério Ceniego jest kwestionowana przez dużą część fanów. Główny skład był w stanie wygrać Brasileirão, jednak bez "błysku" z poprzedniego sezonu, a także tytuł Supercopa do Brasil, gdy byli gorsi od Palmeiras, ale mieli więcej szczęścia w serii rzutów karnych.
Ideał stworzony przez Jorge Jesusa jest czymś bardzo trudnym do osiągnięcia i powtórzenia, ale jest oczywiste, że ten zespół, który póki co utrzymuje większość swoich gwiazd, musi wykazać się większą wolą na boisku i zrozumieć, że łatwe zwycięstwo istnieje tylko dla tych, którzy je ścigają własną, dobrą grą.
To była tylko jedna z gier o Campeonato Carioca, to prawda, ale to właśnie klasyki mają pewną wartość w rozgrywkach stanowych i nadal w pewien sposób utrudniają brazylijski kalendarz piłkarski. Flamengo, któremu udało się przełożyć mecz o jeden dzień, sprawiał wrażenie, jakby nie wszedł na boisko. Vasco grało jednocześnie za dwie strony.