W rocznicę tytułu z 1981 roku Flamengo próbuje napisać kolejny rozdział w walce o Klubowe Mistrzostwo Świata
13 grudnia. Data, która zapisała najważniejszą kartę w historii Flamengo: triumf w Klubowych Mistrzostwach Świata w 1981 roku. Właśnie tego dnia Rubro-Negro, prowadzeni przez swojego idola Filipe Luísa, wyjdą na boisko, by napisać nowy rozdział swojej epopei, awans do finału Copa Intercontinental 2025.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Czterdzieści cztery lata po triumfie nad Liverpoolem w Tokio Flamengo zmierzy się w sobotę z Pyramids w Dosze. Jeśli brazylijski zespół pokona drużynę z Egiptu, awansuje do wielkiego finału Klubowych Mistrzostw Świata, w którym czeka już Paris Saint-Germain.
Sezon 2025 już zapisał się w historii klubu z Rio de Janeiro. Po zdobyciu Copa Libertadores i Campeonato Brasileiro, a także triumfach w Supercopa do Brasil oraz Campeonato Carioca, Flamengo ponownie rusza na podbój świata - jak głosi jedna z pieśni śpiewanych przez kibiców na stadionie Maracanã - aby dodać kolejną gwiazdkę na koszulce i zakończyć rok w wielkim stylu.
ARRASCAETA JEST WIELKĄ NADZIEJĄ RUBRO-NEGRO W WALCE O AWANS DO FINAŁU
Flamengo zapewniło sobie miejsce w półfinale po zwycięstwie 2:1 nad meksykańskim Cruz Azul, a oba gole zdobył Giorgian de Arrascaeta. Jeśli Rubro-Negro przeżywają fantastyczny rok, w dużej mierze jest to zasługa formy "dziesiątki" z Gávea. Od momentu dołączenia do klubu w 2019 roku Urugwajczyk rozgrywa swój najbardziej bramkostrzelny i najbardziej decydujący sezon.
Dyspozycja Arrascaety budzi niepokój rywali. W wywiadzie udzielonym w przeddzień sobotniego meczu chorwacki trener Pyramids, Krunoslav Jurčić, zapowiedział, że jego zespół poświęci szczególną uwagę kryciu Giorgiana de Arrascaety.
"Wobec Flamengo mamy ogromny szacunek, to wielki klub. Dla mnie największą niespodzianką jest numer 10, Urugwajczyk, Arrascaeta. To zawodnik, który jednym podaniem potrafi zmienić losy meczu, piłkarz decydujący o spotkaniach. Jest bardzo ważny. Tacy ludzie, którzy zmieniają tempo gry, wymagają od nas kompaktowej gry. Postaramy się jak najlepiej ograniczyć Arrascaetę." - ocenił trener.
JAK FLAMENGO ZDOBYŁO ŚWIAT
Niedziela, 06 grudnia 1981. Była noc i padał deszcz, a Flamengo właśnie zdobyło mistrzostwo stanu. Z końcowym gwizdkiem arbitra Alvimar Gaspar dos Reis, dziennikarz Jorge Curi czekał na pierwsze komentarze Klébera Leite i Zico, ten pierwszy powiedział: "To flamengando i Zico są mistrzem... " Zawodnik z numerem 10 jeszcze dysząc powiedział: "To jest tylko Mengão, zasługujemy na to, jest to w pełni sprawiedliwe, ponieważ cały sezon należał do Flamengo." Kibice zaczęli skandować nazwisko Coutinho, który zmarł dziesięć dni wcześniej. Júnior ubrany w klubową koszulkę trzymał na ramieniu syna Coutinho. Zico biegał wokół boiska, a kibice krzyczeli: "Mengão, Mengão, Mengão, brakuje tylko Japonii! Mengão, Mengão, Mengão, brakuje tylko Japonii! Mengão, Mengão, Mengão, brakuje tylko Japonii!"
Faktycznie brakowało tylko Japonii, jednak zespół był zmęczony intensywnym miesiącem, klasykami i trzema wyczerpującymi bitwami o mistrzostwo stanu.
Długa podróż do Japonii z przystankiem w Los Angeles rozpoczęła się spokojnie. Stopniowo pojawiały się pierwsze rozmowy: "Byliśmy zmęczeni, ale w środku byliśmy silniejsi niż kiedykolwiek. Nie trzeba mówić więcej. Każdy z nas czeka na spotkanie. Wiedzieliśmy, co musimy zrobić, grać swoją piłkę nożną." - wspomina Lico. Już w Tokio tuż przed wyjściem na stadion w hotelu Takanawa Prince, Zico powiedział do wszystkich: "Dzisiaj ludzie będą na nas patrzeć bardziej niż kiedykolwiek. Musimy dać dowód poświęcenia, bezinteresowności. Dziś jesteśmy Flamengo jak nigdy dotąd."
Flamengo do samego początku było lepsze do angielskiego Liverpoolu. Świetna gra oraz dryblingi Zico sprawiały ogromne trudności angielskim obrońcom. Już w 12 minucie spotkania Zico zagrał prostopadłe podanie do Nunesa, błąd popełnił jeden z obrońców Liverpoolu i Nunes w sytuacji sam na sam z Gobbrelaar zdobył bramkę. Fani Flamengo wiedzieli, że padnie bramka zanim piłka wpadła jeszcze do siatki. Po zdobyciu bramki Nunes z otwartymi ramionami podbiegł w kierunku Júnior.
Po meczu trener Liverpoolu, Bob Paisley powiedział: "Nadal nie rozumiem, gdzie powstała dziura, po której padła pierwsza bramka." I nie tylko Anglicy nie mogli pojąć fenomenalnego zagrania zawodników Flamengo. Wszystko zaczęło się od Andrade, który rozpoczął kontrakt, później piłkę otrzymał Nunes, który podał do Adílio a ten ponownie oddał ją Nunesowi, który odegrał piętką do Mozera, który oddał ją Zico. Następnie Nunes ściągając na siebie dwójkę obrońców pobiegł w pustą przestrzeń, którą sam sobie stworzył, otrzymał piłkę i pokonał bramkarza. Druga bramka padła po stałym fragmencie gry. Zico wykonywał rzut wolny tuż przed polem karnym, po jego strzale piłka odbiła się od Gobbrelaara, który popełnił błąd i spadła pod nogi Adílio, który podwyższył na 2:0. Flamengo nadal atakowało i stwarzało sobie kolejne bramkowe szanse. Zico grał jak natchniony, raz za razem ośmieszał rywali swoimi bajecznymi dryblingami. Jedna z jego wspaniałych akcji zakończyła się trzecia bramką. Zico ograł jednego z rywali i podał do nie pilnowanego Nunesa, który strzałem po ziemi w długi róg po raz drugi pokonał Gobbrelaara.
Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem Flamengo, które zostało nagrodzone brawami przez kibiców. Misja została wypełniona. Zawodnicy mogli wracać do Brazylii z mianem najlepszego klubu na świecie i z najlepszymi kibicami na świecie.