Wzmocnienia Flamengo mają powrót do korzeni, są zakładem Boto, a w sprawie Freitasa występuje rozbieżność w wartościach
Wraz z przyjściem Anthony’ego Valencii i Joaquína Freitasa, Flamengo wróciło do wcześniej porzuconej strategii, polegającej na dokonywaniu większej liczby transferów „z polecenia skautingu”. Chodzi o wyszukiwanie zawodników bez wyrobionego nazwiska, ale z wystarczającym potencjałem, by się wyróżnić. Taka była obietnica związana z przyjściem dyrektora technicznego José Boto, odsunięta jednak na dalszy plan przez decyzję o dokonywaniu dużych inwestycji, przede wszystkim w Lucasa Paquetę.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Zmiana kierunku nastąpiła po kilku nieudanych negocjacjach. Mimo deklaracji, że Rubro-Negro nie będą płacili więcej, niż powinni i mogą, Flamengo mocno zaangażowało się w sprowadzenie Thiago Almady. Po fiasku wielowątkowej sagi związanej z argentyńskim pomocnikiem klub przeniósł swoje wysiłki na Luiza Henrique, ale i te negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. Po przeprowadzeniu wewnętrznej analizy zarząd ponownie przemyślał swoje podejście.
Trener Leonardo Jardim poprosił klub o konkretny profil zawodników, a nie konkretne nazwiska, niezależnie od tego, czy są one głośne, czy nie. Dlatego Flamengo wróciło do pomysłu pozyskiwania młodych zawodników „z polecenia skautingu” — mniej znanych i tańszych. Rubro-Negro priorytetowo traktowali piłkarzy w wieku maksymalnie 25 lat, myśląc o długoterminowym planowaniu, odmłodzeniu kadry, a także potencjalnej przyszłej sprzedaży.
Na transfer obu wybranych zawodników wpłynęło kilka czynników. Kluczowa była ich wola, która pozwoliła szybciej posunąć negocjacje do przodu, ponieważ obaj jasno zakomunikowali swoim dotychczasowym klubom, że chcą grać we Flamengo. Wynika to nie tylko z pozycji klubu na krajowej i południowoamerykańskiej scenie, ale również z faktu, że są młodzi i nie mają jeszcze ugruntowanej pozycji w karierze. Chcą zdobyć ten status w Rio de Janeiro.
NIEPOROZUMIENIA I PLAN BOTO
W przypadku negocjacji z River Plate dotyczących Joaquína Freitasa znaczenie ma również fakt, że argentyński klub zdążył już sprowadzić potrzebnych mu zawodników i dokonał bardzo dużej transakcji związanej z transferem Thiago Almady, co zwiększa potrzebę pozyskania środków. Do tego dochodzi różnica w walucie, a także kursach. Na rynku południowoamerykańskim kwoty są niższe.
Argentyński klub robił wszystko, by zatrzymać zawodnika, i do ostatniej chwili próbował zmienić bieg negocjacji. Joaquín Freitas postawił jednak na swoim i chciał występować w klubie z Rio de Janeiro. Zawodnik był przede wszystkim pomysłem José Boto, który zaproponował jego nazwisko i wewnętrznie poparł ten transfer. Dyrektor widzi w nim nowego Lautaro Martíneza i powiedział kilku osobom, że gdy był dyrektorem w Shakhtarze Donieck, był sfrustrowany utratą napastnika na rzecz Interu Mediolan. Uważając młodego zawodnika za nowy talent na takim poziomie, nalegał na jego sprowadzenie.
Joaquín Freitas przychodzi do Flamengo jako środkowy napastnik, zgodnie z początkowym planem. Końcowa faza negocjacji była skomplikowana, a między kwotami podawanymi w Argentynie i Brazylii występuje rozbieżność. Według źródeł we Flamengo transfer będzie opiewał na około 7 milionów dolarów kwoty stałej oraz około 2 miliony dolarów w zmiennych bonusach określonych w kontrakcie. River Plate twierdzi natomiast, że kwota wynosi 15 milionów dolarów. Flamengo pozyskało 80% praw do zawodnika.
NAZWISKO ZE SKAUTINGU
W przypadku Anthony’ego Valencii, który należał do Royal Antwerp i będzie kosztował około 5 milionów euro, jest to transfer będący efektem pracy skautingu. Ma zastąpić Gonzalo Platę, sprzedanego do Dynama Moskwa. 23-letni zawodnik jest wychowankiem Independiente del Valle i został powołany do reprezentacji Ekwadoru na mistrzostwa świata, ale nie pojawił się na boisku.
Czynnikiem, który wzbudził jednak pewne obawy, była kwestia fizyczna. Od czasu przybycia do belgijskiego futbolu w 2022 roku zawodnik doznał złamania kości strzałkowej, przez które pauzował przez ponad pięć miesięcy. Następnie w 2025 roku zerwał więzadło krzyżowe przednie w kolanie, co wymagało ośmiu miesięcy rehabilitacji.
Dane klubu służące do porównania Anthony’ego Valencii z Gonzalo Platą pokazały, że nowy zawodnik przegrywa z poprzednikiem tylko pod względem szybkości. Dział skautingu uważa, że 23-latek ma potencjał, by stać się lepszym zawodnikiem niż podstawowy piłkarz reprezentacji Ekwadoru. Flamengo ruszyło po niego natychmiast po otrzymaniu oferty z Dynama Moskwa, a były zawodnik Royal Antwerp od razu entuzjastycznie podszedł do tego pomysłu.