"Kryzys" został zażegnany
"Sprawa Mikey'a" to zamknięty rozdział we Flamengo. Wtorek upłynął pod znakiem łagodzenia napięć między Gávea a Ninho do Urubu oraz opanowywania kryzysu, który dotknął klub poza boiskiem. Luiz Eduardo Baptista nie przebywał w Rio de Janeiro, ale rozmawiał telefonicznie z José Boto, aby wyjaśnić sytuację. W krótkiej rozmowie z reporterem Globo Esporte prezydent zapewnił, że portugalski dyrektor techniczny pozostaje na stanowisku.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"Wszystko jest pod kontrolą, nic się nie zmieni." - stwierdził Luiz Eduardo Baptista.
W poniedziałek Globo Esporte ustaliło, że José Boto był rozczarowany decyzją Luiza Eduardo Baptisty o zablokowaniu transferu irlandzkiego skrzydłowego Mikey'a Johnstona, który miał już kupiony bilet lotniczy do Rio de Janeiro na wtorek. To, co najbardziej zirytowało szefa Departamentu Piłki Nożnej Flamengo, to nie tyle sama decyzja prezydenta, co fakt, że została ona podjęta po wcześniejszym udzieleniu zgody na sfinalizowanie negocjacji.
W kuluarach Luiz Eduardo Baptista uznał niezadowolenie José Boto za naturalne, traktując to jako jednorazowy spór. Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy obaj nadal pozostają zgodni co do kierunku działań, a prezydent ani przez chwilę nie rozważał zwolnienia dyrektora technicznego, mimo że była to pierwsza poważna trudność Portugalczyka w codziennej pracy w Ninho do Urubu.
WYJAŚNIENIE SPRAWY
Negatywna reakcja kibiców i wewnętrzna presja w Gávea, by Flamengo wycofało się z porozumienia z Mikey'em Johnstonem, zwiększyły wątpliwości w klubie co do pracy José Boto. Interwencja prezydenta Luiza Eduardo Baptisty, który zablokował transfer Irlandczyka, symbolizuje najtrudniejszy moment dyrektora technicznego, który doświadcza napięć z kilkoma zawodnikami.
Mimo bardzo dobrego pierwszego półrocza zespołu na boisku pojawiło się spore niezadowolenie z metod pracy José Boto, które mają negatywny wpływ na atmosferę w codziennej działalności - krytykują je działacze, piłkarze i pracownicy klubu. Sam Portugalczyk również jest sfrustrowany, ale osoby z jego otoczenia uważają, że jest mało prawdopodobne, aby sam zrezygnował.
Prawie siedem miesięcy po rozpoczęciu pracy Luiz Eduardo Baptista po raz pierwszy bezpośrednio ingerował w działania José Boto. Negatywne reakcje kibiców i presja wewnątrz klubu wobec planowanego transferu napastnika z drugiej ligi angielskiej sprawiły, że prezydent zadziałał za kulisami, by Flamengo wycofało się z umowy. Mikey Johnston miał przylecieć do Rio de Janeiro we wtorek rano.
Innym niedawnym działaniem José Boto, które wywołało niezadowolenie w klubie, była planowana darmowa transakcja Victora Hugo do Famalicão. Wewnętrzna presja doprowadziła do zawieszenia negocjacji. Działacze i członkowie zarządu kwestionowali fakt, że Flamengo nie miałoby otrzymać żadnej rekompensaty finansowej za 21-letniego zawodnika z dwuletnim kontraktem.
Te wydarzenia ujawniły niezadowolenie ważnych osób w klubie z pracy dyrektora, ale nie jest to pierwszy raz, kiedy José Boto stał się przedmiotem krytyki. Od momentu zatrudnienia zmaga się z problemami w relacjach z niektórymi zawodnikami, agentami i pracownikami. Pomimo presji Portugalczyk nadal ma poparcie Luiza Eduardo Baptisty, choć nie cieszy się już takim prestiżem jak na początku roku.
28 grudnia zeszłego roku, gdy José Boto przyleciał do Rio de Janeiro, oficjalny kanał klubowy - wówczas jeszcze pod nazwą "FlaTV" - prowadził transmisję na żywo z jego przylotu na lotnisko. Otrzymując traktowanie godne topowego wzmocnienia, Portugalczyk obiecał całkowicie zmienić sposób zarządzania piłką nożną w klubie. Po sześciu miesiącach misja ta wciąż nie została zrealizowana - mimo dobrych wyników sportowych.